Gdy byliśmy już po maturze i pomyślnie zdanych egzaminach na wymarzone studia, coraz częściej nasze myśli skupiały się na tym: jak wygląda życie studenta?
Myślało się o imprezach do białego rana, wspólnych wypadach do kina, czasami o nauce , ale tylko nieliczni z nas myśleli o…kasie.
Przekraczając próg uczelni, rozpoczęliśmy nowe, niezależne, pełne obaw i nadziei życie studenckie. Studenci „dzienni” w większości przypadków dostają pieniądze na swe utrzymanie i opłacenie akademika, bądź stancji od rodziców. Dostają pewną sumę, która „powinna” starczyć im na cały miesiąc, lecz nie wszystkim się to udaje. Znam przypadek studenta, który w każdą niedzielę dostawał forsę na „życie”. Kasa ta miała mu starczać na tydzień, lecz kolega bardzo lubił imprezy i w przeciągu dwóch, góra trzech dni roztrwonił wszystkie pieniądze. Wtedy pada pytanie: jak przeżyć do piątku i przede wszystkim, za co, skąd wziąć kasę na jedzenie, czy bilet powrotny do domu? Z pomocą przychodziły mu współlokatorki, z którymi wynajmował mieszkanie i krótko mówiąc przez 2,3 dni był na ich utrzymaniu. Doskonale wiemy, iż wszystko ma swoje granice, tak było także w tym przypadku. Dziewczyny powiedziały, co o tym sądzą i „obrażony” kolega się wyprowadził.
Z powyższego przykładu wynika, iż bieda, która dopada studenta bardzo często jest efektem jego nieumiejętności gospodarowania pieniędzmi. Jednak nie wszyscy nas są tak rozrzutni i takich osób, również nie brakuje.
Ja osobiście potrafię zaoszczędzić każdego miesiąca trochę kasy, z tego, co dają mi rodzice, a nie odmawiam sobie takich przyjemności jak kino, czy basen. Natomiast unikam imprez mocno „zakrapianych” alkoholem, może, dlatego mi się to udaje…
Student, któremu nie wystarczają pieniądze, które otrzymuje bez problemu może podjąć pracę. Nie trzeba daleko szukać, gdyż na uczelni potrzebują studentów do pracy np. w Ksero Centrum. Także poza uczelnią jest wiele miejsc, w których pracodawcy bardzo chętnie zatrudniają studentów, nie tylko na weekendy, lecz również w dni powszednie po zajęciach (oczywiście).
Znany mi jest jeszcze jeden przypadek „pomysłowej” studentki z Krakowa, która na swe utrzymanie zarabiała poprzez udział w różnego rodzaju programach rozrywkowych, lecz zasiadała tylko na widowni, za co dostawała pieniądze.
Jak widać studenci mają bardzo wiele rozmaitych pomysłów, na to jak zarobić trochę grosza.
W momencie, gdy z jakichkolwiek powodów dotknie nas tytułowa bieda, nie należy załamywać rąk tylko wziąć się w garść i trochę „po główkować”. Faktem jest, iż z niczego można zrobić coś, ale wymaga to zaangażowania i pomysłowości.
Źycie studenckie nie polega na tym, by bawić się w najlepszych i najdroższych dyskotekach, czy pić browar w luksusowych pubach, lecz na tym, by przebywać w towarzystwie osób, z którymi czujemy się dobrze i bez względu na miejsce zawsze świetnie się bawimy. Bardzo często lepsze imprezy są w akademiku, gdzie za wstęp nie płacimy, aniżeli w super modnej dyskotece.
Prawda jest taka, że student może nie mieć kasy na chleb, mleko, bilet powrotny do domu, ale na browar i paczkę fajek zawsze znajdzie kasę…
Warto się nad tym zastanowić, gdyż piwo i papierosy nie napełnią nam pustego żołądka i nie zastąpią „pysznego” jedzonka.
Karolina Brzeska