| Wystarczy tylko, aby być lepszym i skuteczniejszym przez dziesięć i pół godziny, i świat stoi otworem! Można wygrać zdecydowanie więcej niż 1000 zł. na godzinę, jak to jest w jednej z radiostacji. Gdzie? Na boiskach w Niemczech, na przełomie czerwca i lipca. Po raz kolejny czeka nas szaleństwo Mundialu, czyli Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Szaleństwo tym większe, że nasze orły znowu wezmą w nich udział, jak i z tego powodu, że odbędą się one bardzo blisko naszego kraju.
Niezależnie od tego, czy ekscytujemy się piłką nożną czy też nie - wpływ tej dyscypliny na współczesne społeczeństwo jest ogromny. Do tego stopnia, że często kontuzja jakiegoś piłkarza jest ważniejszą informacją, niż niejedno wydarzenie polityczne i kulturalne. W różnych miejscach na świecie, oczekiwania na dobry występ drużyny narodowej, są największym marzeniem społeczeństw. Jak wiadomo, Brazylijczycy muszą wygrać i nie ma innego miejsca, gdzie spotkaliby się z taką akceptacją. Z kolei dla Wybrzeża Kości Słoniowej nadejdzie chwila wytchnienia od politycznego kryzysu pogrążającego ten kraj. Dla nas Polaków, będzie to kolejny zryw narodowy i nierealne marzenia o sukcesie.
Ale w tej całej biznesowo-polityczno-socjologicznej mieszance, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Sport, a przede wszystkim piłka nożna, daje nadzieję na szybki sukces. Wystarczy tylko w siedmiu meczach być lepszym od rywala o jedną bramkę i świat stoi otworem. Sława, szacunek, uznanie! Pieniądze, pieniądze i jeszcze więcej pieniędzy. I tak jak w innych dziedzinach życia, przegrani się nie liczą. Bo sport wyczynowy to nic innego, jak życie w pigułce. Są wzloty i upadki. Można w szybki sposób wiele zyskać i jeszcze szybciej to stracić. Można zbudować silny charakter lub rozmienić swój talent na drobne. Zatem co my, wierni kibice telewizyjni, możemy z tego mieć? Ano to, że w tym zwariowanym świecie footbolu są również normalni ludzie, których przykład może być zachętą to bycia cool, w pozytywnym znaczeniu tego słowa.
Jorginhio (Brazylia - Mistrz Świata z 1994 roku), pokazuje nam, w jaki sposób pomagać innym. Dzielił się doświadczeniem i zarobionymi pieniędzmi, inwestując w życie około czterystu dzieci z ubogich rodzin. Nie przyszło mu to tak po prostu. Kiedyś sam znalazł się na zakręcie sławy, gdzie pieniądze bardziej przeszkadzały, aniżeli pomagały żyć. Ale dzięki spotkaniu z Jezusem, jego życie zmieniło się i nabrało wartości niezależnej od piłkarskich osiągnięć.
Lucio. Miał to szczęście, że w młodości zaczął budować wartość samego siebie, nie w oparciu o to co zrobił sam, ale na podstawie tego, co dla niego zrobił Jezus: "Dawniej nie miałem zdyscyplinowanego życia. Miałem niską samoocenę. Dziś nie tylko chcę podążać za Bogiem, ale chce też być bardziej zdyscyplinowany i dążyć do osiągnięcia swoich celów".
Tim Howard. młody chłopak, który podpisał kontrakt z jednym z najsławniejszych klubów piłkarskich świata - Manchesterem United. Pomyśl o tym, co Tim powiedział w filmie "Historia Tima Howarda": "Wspaniale jest grać dla 70 tysięcy widzów i być graczem Manchester United, ale ważniejsze jest być dzieckiem Bożym. Zawsze staram się, by Bóg był na pierwszym miejscu - nie piłka, ani nic innego". "Jestem normalnym człowiekiem. Poznanie Jezusa jest dla mnie wszystkim. Mam z Nim osobistą relację i tak jak w każdej relacji, muszę nad nią pracować każdego dnia. Doszedłem do momentu w moim życiu, kiedy nie mogłem już dłużej oszukiwać, mówić o Bogu, tak naprawdę Go nie znając. Wtedy zaprosiłem Go do swojego życia. Nauczyłem się trzech nowych postaw życiowych: po pierwsze: uczyń Jezusa swoim Panem, po drugie: wierz w Niego, uwierz, że On jest Stwórcą a po trzecie: mów o tym innym".
Może te trzy punkty nie sprawią, że będziesz lepszym piłkarzem, czy że Polacy zdobędą mistrzostwo świata. Jednak mogą dać Ci pewność, że będziesz wiedział co spotka Cię po końcowym gwizdku. Niekoniecznie w meczu naszej reprezentacji - w meczu jakim jest Twoje życie, czasami dłuższe niż 630 minut!
Zbyszek Masewicz
|


 |